niedziela, 13 stycznia 2013

rozleniwiona jestem nocą...

Mężczyzna z efektem "wow!" zabrał krążownika szos. Chyba profilaktycznie.

Ja dziś niejeżdżąca mimo wszystko. Za pięknie, za zimno, zbyt miło hajcuje się w kominku drewno, zbyt dobrze mi w poduszkach i w kocach. Rozleniwiona jestem. Rozleniwiona jestem nocą i w duszy spokój mam.

Stabilizuję się, ale tylko emocjonalnie. Ale to jest dokładnie tyle potrzebuję, nie więcej. Nawet maselniczka nie była potrzebna. I czasem jak się dokładnie przyjrzeć, to ciekawe, że życie pisze wciąż te same scenariusze. Ja znam dwa, ale obydwa kończą się tak samo. Dezercją.

Dlatego tu jestem. Bo przecież zdezerterowałam na wieś.

Z drugiej strony jest we wsi rycerz. Jest biały koń. No i jest we mnie błoga infantylność. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz