środa, 9 stycznia 2013

maselniczka...

Pojechałam do miasta. Była wiosna. Wracałam na wieś. Znowu zimą.

Zaaklimatyzowałam się w tym wiejskim mikroklimacie. Pojęłam tę ciszę i zaakceptowałam ciemność za oknem. Nie zaakceptuję tylko jednego... ustawicznego problemu z internetem. O ludzie, ja tu umieram przez to błyskawiczne łącze.

Internetowa pustynia!

Wymyśliłam jeszcze jedną rzecz, której mi jednak bardzo brakuje. Maselniczka. Historia mojej przyszłej maselniczki jest... nie będzie jednak publikowana. Jest dosyć skomplikowana, a i plan związany z maselniczką to twór całkowicie irracjonalny. Po trzykroć dziennie rozważam za i przeciw. A jednak tego właśnie chcę!

Znaczy maselniczki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz