niedziela, 20 stycznia 2013

nie wszystko...

Zrobiłam sobie ścianę. Wykleiłam. Jest najbardziej uroczą ścianą na świecie.

To była tak zwana terapia zajęciowa. Taśma, chlast nożyczkami, taśma, chlast chlast chlast. Oczyszczające chlast.

Po raz pierwszy raz w życiu odśnieżałam podwórko. Znaczy po raz pierwszy w życiu odśnieżałam cokolwiek. Mimo to godzinę później wszelkie moje ślady zostały zatarte przez naturę i świat zaczął się zastanawiać nad moim istnieniem.

I prawidłowo. Świat nie powinien zbyt wiele o mnie wiedzieć. A na pewno nie wszystko. Bo nie przyznam się, nawet gdyby mnie kołem rozciągano, końmi rozjeżdżano czy na stosie spalano. Do pewnych rzeczy nie przyznam się, żeby nie wiem co. Bo nie warto.

Nie wszystko złoto co się świeci, nie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz