środa, 2 stycznia 2013

ot, klasyka...

Nie śpię. O 3 nad ranem panieruję i smażę.

Oszalałam. Nie pierwszy raz dzisiaj. Ale nocne eskapady moim prawie-szos-krążownikiem dobrze mi robią.

Niebezpiecznie dobrze. Niebezpiecznie szybko. No, w granicach rozsądku jednak, bo krążownik posiada jakiś niezidentyfikowany problem z przekraczaniem magicznej prędkości 120km. Gaśnie w oczach.

Mężczyzna z efektem "wow!" z miną niewiniątka przytargał drewno. Czysta klasyka. Ta jego mina.

Ja, też z miną niewiniątka, byłam nieziemsko wzruszona.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz