przecież nie wiesz...

 Świat się trochę rozlał jak wódka na stole, jak kieliszek po winie roztrzaskał się. Na podłodze. Nie byłam dawno już w żadnej drodze, tylko spalam się. W ogniu. Sprawdzając, czy dalej coś czuję.

 Czekam na coś, co nigdy nie nadchodzi, ale czekam wytrwale. Zimą na wiosnę, w słoneczny dzień na deszcz. Nagle nie umiem tu i teraz, nie umiem znów albo nie potrafię jeszcze. Wybacz, że się tak niemrawo żalę. Tak naprawdę wbijam drzazgę pod skórę głęboko, przez szpik aż do kości. Męczę mięśnie, katuję też układ nerwowy. Próbuję się dostać przez ruch do głowy. Przez ruch. I bezruch też. Ale tego przecież nie wiesz.

 Chciałabym być zgorszeniem, emocjonalną apokalipsą, której nikt nie stanie na drodze. Wilkiem, co zatapia ostre zęby w trzodzie, sępem, krążącym nad padliną. Mogłabym być nic nie słyszącą małżowiną, biodrem, które się już nie zrośnie, zmiażdżonym w drobny mak. Nieszczęściem, co spada na kark ciemną nocą, królewską karocą, tracącą koło w gwałtownym koni pędzie. Chciałabym być zniszczeniem, skutkiem i narzędziem.

 Tak, nazywaj mnie dalej tą szaloną dziewczyną. Zabawiaj się ze mną w morzu scenariuszy. Psychopatycznych, czarnych tak jak moje serce. Czy teraz złapiesz mnie znowu za ręce, spojrzysz w oczy, przytulisz ciałem do ciała? Czy zaśniesz w moich ramionach spokojnie chociaż jeszcze jeden raz?

 Bo czasem myślę, że wymyśliłam Cię w mojej głowie. Utkałam obraz słowo za słowem. Nadałam Ci imię prawie jak moje. Stoisz? Stój! Stoję. To dobrze, bo trochę się boję stać tu sama nad tym sekcyjnym, zimnym stołem.


P.S. Nie czyta się to dobrze i nigdy, nikomu nie będzie. Cóż, miałam to na względzie. Bywa: https://music.youtube.com/watch?v=IETX5PND2v0&si=FU8Ut42-47UDg0t0


 


Komentarze

Popularne posty