niedziela, 27 stycznia 2013

coś w rodzaju strzyżenia owiec...

Pierwsze koty za płoty. Nie ma już we mnie wiejskiej histerii, nic a nic.

Nie przeraża mnie odśnieżanie podwórka, rozpalanie w kominku, zamykanie trzech z sześciu zamków co noc, nie przerażają mnie nocne powroty i samotne noce. Dzielna blondynka! Nie zagraża mi też wizja zamrożenia na amen, bo idzie wiosna, jak nic.

Tu jest po prostu idealnie, chociaż ciężko mi w to uwierzyć.

I mężczyzna z efektem "wow!" w przecudowny sposób znoszący drewno w zastraszających ilościach. Stara się. Swoją drogą idzie wiosna, najwyższa pora wymyślić jakieś zadanie zastępcze dla tego mężczyzny. Coś w rodzaju koszenia trawnika czy strzyżenia owiec.

O ile będą jakieś owce. A powinny być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz