środa, 16 stycznia 2013

kto mnie tam wie...

Mężczyzna w kuchni. Pięknie brzmi, a jeszcze lepiej wygląda.

Dzisiaj mi się udało. Wszystkie posiłki opędzlowałam za pomocą mężczyzn. Jutro już nie będzie tak łatwo. Bo za pięknie nie może być.

W zasadzie to usilnie pracuję nad złapaniem kilku kilogramów. Nie idzie. Może jakbym sama nie targała dzisiaj drewna, nie szalała i fizycznie i umysłowo i nie wysprzątała domu na błysk i nie spalała się całkiem od rana, to może i bym przytyła. Zresztą, kto mnie tam wie. Może i nie.

Spotkałam dziś właściciela mojego białego dworku. Zamrugał z niedowierzaniem, kiedy szarpałam się z telewizorami, wynosząc je precz.

Mam wrażenie, że zadziwiam świat. I wzajemnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz