poniedziałek, 14 października 2013

z prędkością światła...

Nowe hobby, mechanika kwantowa. Staram się zrozumieć, dlaczego nic nie rozumiem.

Natchnęła mnie miłość, której doświadczyłam. Wymieniliśmy kwanty między sobą, zapadliśmy sobie w pamięć, mam nadzieję, przynajmniej do następnego sezonu pastwiskowego.

Potem już będzie tylko trawa w naszych głowach. Jednak proste umysły są najpiękniejsze, najprostsze rozwiązania mają największą moc. Czytam Barboura, który zachwyca się Leibnizem, który zachwycał się światem.

Mężczyzna mojego życia patrzy na mnie z zaciekawieniem, graniczącym z chcę-z-tobą-zostać-ale-teraz-się-boję i stwierdza, że widocznie tak musi być. On nie potrzebuje kwantów i definicji pędu.

Chociaż jego umysł mknie z prędkością światła ku mojemu. Czysta fizyka. Albo chemia, cholera wie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz