poniedziałek, 7 października 2013

moja specjalność...

Wszystko się zaczyna układać. W mojej głowie jakieś niesamowite procesy zachodzą, zrozumienie przychodzi za zrozumieniem.

Albo to siano się w moim umyśle w końcu uleżało. Nieważne, najważniejsze że wciąż pachnie. Radością, miłością, przeogromnością całego wszechświata. I jest we mnie spokój, nagromadzony i nieużywany przez wcześniejsze 27 lat mojego życia. Skąd on się wziął? Ot, magia.

Z przyziemnych spraw, czas wrócić do włości bardziej niż na stałe. Coś mnie tam wzywa, coś bardzo ciągnie, coś tam dobrego bardzo jest i czeka. Byle nie kolejne myszy, bo jak boga kocham, sprawię sobie kota. Zamierzam tam wrócić w końcu, wpaść niczym burza i zrobić kolejne rewolucje. Zmiany, moja specjalność.

Wprawdzie rodzicielka moja doniosła mi, z pewną dozą histerii w głosie, że w telewizji czy gdzieś tam mówili, że to ma być najzimniejsza zima świata. Nic to, że co roku tak jakoś mówią.

Najzimniejsza, luz, co to dla mnie. Byle nie dłuższa niż ostatnia. Naprawdę jestem super dzielna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz