poniedziałek, 21 października 2013

w sianozbiorze...

Zaplątałam się wczoraj w sianie kompletnie, po uszy, po oczy, ręce i nogi. Wciągnęło mnie totalnie. 

Mam takie podejrzenie, że w moim sianozbiorze kontinuum czasoprzestrzenne dobrze się odnajduje. Nawet za dobrze. Ale czemu nie? We włościach naprawdę nie jest ciasno, spokojnie drugie tyle i jeszcze pół jednostki by się zmieściło. 

No chyba, że ktoś ma kota. Jednostki z kotem, nawet po trzykroć sprawdzone różnymi testami i zmyślnymi pułapkami na myszy, długo pozostałyby na okresie próbnym. 

Nie ma też miejsca dla gryzoni. Nie wiem, nie dopasowały się. Jedna mysz była jeszcze akceptowalna, całkiem w klimacie włości, no ale nie trzynaście bezczelnych. I to tyle, jeżeli chodzi o ograniczenia.

Innych nie ma, chociaż włości to nie utopia tylko tyrania. Ale uczciwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz