niedziela, 24 lutego 2013

sporo siana...

Po wczorajszych negocjacjach z mężczyzną z efektem "wow!" mam wrażenie, że się już nigdy tego mężczyzny nie pozbędę z mojego życia.

Wczoraj wieczorem wydawało się to całkiem fascynujące, dziś rano z punktu widzenia trzeźwego umysłu już nieco przerażające. On wie, gdzie je mieszkam! Ba! żeby tylko wiedział, on sam mnie tu sprowadził, sami mi to zrobił! I jeszcze chce się z większą częścią swojego życia na moim podwórku zainstalować!

Nie mam planu awaryjnego a część mojego mózgu odpowiedzialna za wolność, wiatr we włosach i wypełniona w większej części sianem odmawia współpracy. Tak, jak zwykle mogę na siebie liczyć, o tak. Marzy mi się większa integralność samej siebie w takich sytuacjach.

Z drugiej strony marzy mi się to, o czym on mówi, ten mężczyzna z efektem "wow!". I w tej jego wizji jest całkiem sporo siana. A przecież nic nie jest lepsze i nie pachnie lepiej niż siano. Chociaż to siano pachnie manipulacją. 

W ogóle ta cała wiejska historia wydaje się być coraz bardziej podejrzana. Nawet w Newsweeku o tym pisali.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz