czwartek, 14 lutego 2013

biała plama...

Coś kapie z dachu. Zima chyba w końcu spłynie z mojego życia totalnie. Nie była taka zła w sumie, ale ile można?

Idzie wiosna, chociaż raczej się skrada i przy okazji wyprowadza mnie z równowagi tym swoim zachowaniem, ale jednak się zbliża bezczelnie takim nieśmiałym stylem... No a mnie zaczyna nosić. Na prawo i lewo. Mniej lub bardziej. Nie jestem pewna, czy komukolwiek uda się mnie powstrzymać, zatrzymać czy w jakiś inny sposób spacyfikować.

Bo w mojej głowie już burza majowa trwa. Trzaskająca i upalna, ciężka od nadmiaru energii. Potwierdzić to może mężczyzna z efektem "wow!", gdyż przyglądał się wczoraj z zaciekawieniem tym wszystkim błyskawicom, które się przede mną materializowały.

Ja nigdy nie odnajdę spokoju w swoim życiu. Zresztą, żeby coś odnaleźć wypadałoby tego od czasu do czasu poszukać. Mężczyzna z efektem "wow!" wymyślił sobie na przykład spokój dopiero na starość. Ja za to jak patrzę na swoją starość... to raczej widzę jedynie białą plamę. 

Może będzie tam jeszcze więcej śniegu, stąd ta biała plama? Ale kto to będzie odśnieżał wtedy, o bogowie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz