poniedziałek, 17 grudnia 2012

wcale a wcale...

Zima ma być łaskawa... na razie. W okolicy zera. Cieszę się, bo jedyny środek komunikacji, moja słodka kolubryna z silnikiem diesla podobno zapada w zimowy sen, jeśli temperatura spada poniżej 15 stopni Celsjusza.

Do najbliższego przystanku autobusowego jest zaledwie parę kilometrów. I nawet nie zamierzam wspomnieć, jak często komunikacja wiejska zaszczyca swoją obecnością sąsiednie miasteczko.

Dodatkowo już druga testowana lodówka postanowiła zamrozić wszystko, cokolwiek wpadnie w jej objęcia. Są takie produkty, które nie dają sobie z tym rady i przeżywają groźbę zamrożenia nawet bardziej niż ja. Znaczy nie przeżywają. Nie wiedziałam. Ale z rozpaczą w oczach pożegnałam dziś dwa tuziny jajek.

I wcale nie dostaję od tego zawrotów głowy i zimowej depresji. Wcale nie przeraża mnie, że droga do cywilizacji dwukrotnie zwiększyła swoją odległość.

Bo w radiu mówili, że tak śliskie drogi są w całej centralnej Polsce i na wschodzie...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz