poniedziałek, 24 grudnia 2012

odwilż?...

Kuuukkuryyyku!

Właśnie taki dźwięk słyszę w nocy. Nad ranem. W południe. Doskonałe, kogucie kuk-kuryku! I uwielbiam ten dźwięk, zawsze w mieście mi go brakowało.

Mężczyzna z efektem "wow!" zauważył, że nad ranem była nowa dostawa śniegu. To cudowne! Można by pomyśleć, że kończy się już ten śnieg, który napadał wczoraj czy przedwczoraj czy trzy dni temu.

Ale wieś umie zadbać o swój zimowy image. Śnieg się nie skończy! Nigdy!

Podobno idzie odwilż. Podobno w mieście drogi nie są skute lodem. Podobno w mieście jeździ się z prędkością nadświetlną, przekraczając magiczne 50km/h. Oczywiście w to nie wierzę, ale nie omieszkam sprawdzić. Jadę wieczorem do miasta!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz