sobota, 29 grudnia 2012

przyjdzie czas...



Małe kryzysy osobowości najlepiej kończy się zmianą fryzury. Kusi mnie. Żeby ściąć resztki blond grzywki, jednym gładkim ruchem. Na zero.

Takiej mnie świat jeszcze nie widział. Tym bardziej wieś. Będę rozrywką.

Wczoraj w nocy odbyły się konsultacje w sprawie strasznego kominka. W sumie jest całkiem sympatyczny, współpracuje całkiem często i już nie zamyka się w sobie. Tyle, że nie wygląda. W ogóle nie wygląda.

Drugi pokój, pokój Królowej Śniegu, do którego wbiegam z prędkością światła i wybiegam jeszcze szybciej również wymaga tuningu.

I moje życie też wymaga tuningu. Ale na wszystko przyjdzie czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz