wtorek, 4 czerwca 2013

na włosku...

Miała być jakaś owca czarna, a jest czarny jak noc Baltazar Gąbka. Ma białe ząbki, dużo futra i dzielnie pomaga w pracy.

Aktualnie leży i się chłodzi na podłodze. Jest pół podwórkowym i pół domowym potworem. Chyba nie umie się zdecydować. Na bank nie ma tego po Pani. Może trochę po Panu.

Moja wiejska egzystencja zawisła ostatnio na włosku. Wprawdzie trzyma się nieźle, zębami i pazurami, ale jednak po raz pierwszy niepokój się wkradł pomiędzy te wszystkie hektolitry wody, skumulowane na jednym centymetrze kwadratowym trawnika. 

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co ze mną będzie, co ze mną dzieje się... Może to kwestia stresu, może niewyspania, może to kwestia, o którą toczyć batalię jeszcze niejedną będę.

Nie mam planu awaryjnego na tą całą okoliczność. Och, nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz