poniedziałek, 10 czerwca 2013

istny chaos i straszny bałagan...

Do moich... dwudziestych pierwszych urodzin pozostał mniej niż miesiąc. Już teraz zastanawiam się czy wszystko, co robiłam w ostatnim roku, zrobiłam najlepiej jak umiałam.

Pewnie tak. Cóż, rzadko kiedy miewam coś sobie do zarzucenia. Taka natura. A myślę o tym teraz, bo czas na retrospekcję, podliczenie wszystkich grzechów, sukcesów oraz porażek i tych kilku spadających gwiazd, które spełniły urojone przeze mnie marzenia.

Na własne nieszczęście, miałam okazję obserwować w tamtym roku soczysty deszcz meteorytów. Siedząc na dachu samochodu. I pijąc alkohol. I o matko, jeśli wszystkie moje życzenia z tamtego wieczoru się spełnią teraz, to jednym słowem mam przerąbane.

Nieważne. Tymczasem w wiejskich włościach panuje istny chaos i straszny bałagan. Wiadomo, że za chaos odpowiedzialna jestem ja. A za bałagan mężczyzna z efektem "wow!". Jeszcze nadejdzie taki dzień, że doprowadzę włości do porządku. 

Mężczyznę z efektem "wow!" też. Jeszcze nie wiem jak. Zapewne przemocą.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz