sobota, 8 lipca 2017

jak ta kaczka...

Był taki czas, że myślałam, że za czyjś nastrój odpowiadam. A ktoś za mój. Że można mieć wpływ i że się wpływa. Jak to w fizyce, no wiesz, masz dwa ciała, jakieś prawa i tak dalej.

Ale to nieprawda. To znaczy po części nieprawda, bo można kimś manipulować, kogoś denerwować, poczucie winy wzbudzać w kimś. Ale można się też w to nie bawić i wiedzieć dobrze, jak na to nie reagować. Zupełnie nic. Być jak ściana, jak kamień, jak skała.

Albo jak kaczka, po której spływa woda.

I ja będę jak ta kaczka, już niedługo. Kiedyś byłam jak ruski czołg, zwyczajnie taranowałam.

A teraz prawdopodobnie będę żółta, gumowa, bezpieczna, ale niebiodegradowalna. Innymi słowy niezniszczalna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz