piątek, 1 listopada 2013

w okno zagląda słońce...

Jesień we włościach przebiega w zasadzie według planu. Jest sucho i ciepło, każdego dnia w okno zagląda słońce.

Wczoraj zajrzał też Harpagan. Fakt, Harpagany mieszkają pod oknem i często właśnie w ten sposób lokalizuję ich położenie, ale to nie było okno wychodzące na łąkę, tylko to z którego widać ulicę. Miło z jego strony, że postanowił się powstrzymać od dalszych eskapad.

W ogóle całe to otoczenie wiejskie miłe jest. Miłe były myszy, które bez zbędnych ceregieli przeszły za tęczowy most, chociaż do dzisiaj mam wyrzuty sumienia. Miły jest Baltazar, bo nawet jeśli kogoś nieopatrznie wpuści za drzwi, to już z domu wyjść nie pozwala.

Miło, bo jeśli kiedyś niechcący do włości zawita jakiś złoczyńca, to przynajmniej już się nie wydostanie. No i dobrze, będzie komu odśnieżać podwórko albo inne czynności domowe wyprawiać za karę.

Wprawdzie defaultowo niektóre obowiązki przypisane są Marysi, nie mnie, ale jeszcze nigdy jej we włościach nie widziałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz