sobota, 9 marca 2013

łagodna jak owieczka...

Śnieg! Śnieg na wiosnę, o nie nie nie. Nie zgadzam się. 

Zamierzam zignorować dziecięciocentymetrową warstwę tego czegoś! Wyparłam to z umysłu na amen. Na zawsze. To nie istnieje i nie miało prawa się tu zdarzyć.

A tak poza tym wszystko w normie. Staram się odnaleźć teraźniejszość, a raczej siebie odnaleźć w teraźniejszości. Bo w mojej głowie panuje istny chaos, wszystko się miesza i plącze i przeplata ze źdźbłami siana. I ostatecznie kończy się to atakiem paniki albo furii.

A ja wcale nie jestem wściekłą, znerwicowaną i sfrustrowaną fretką, w głębi duszy jestem spokojna i łagodna jak owieczka. Bo w końcu mieszkam na wsi, a pod oknem mam trawę, mnóstwo zielonej trawy. Kto tu się będzie lepiej czuł niż owca?

Owca z baranem? W końcu i baran się znajdzie. Czarny jak noc, poproszę.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz