niedziela, 1 września 2013

w atlasie chmur...

Niewielkie zdarzenia powodują, że ze spokojem można spojrzeć w niebo i zapisać drobnym maczkiem marginesy stron w atlasie chmur. 

Ulotne chwile i wrażenia dostarczają pożywienia wygłodniałym organom. Mózg jednak ma się dobrze, a serce bije ze zdwojoną energią.

Trochę się tylko obawiam o Harpagany. Zostały same na końcu świata. Z drugiej strony znam ten koniec świata bardzo dobrze, wkrótce wrócę tam i wtulę się w te ciepłe ciała z całej siły. Żeby nie wiem co.

W wiejskich progach zadomowiło się jeszcze jedno ciało, chciałoby się powiedzieć "wkrótce martwe ciało", ale problemy, nawet jeśli przybierają postać gryzonia należy rozwiązywać inaczej. Zaczniemy od rozmowy. Myślę, że najważniejszą kwestią w negocjacjach będzie podział produktów żywnościowych pomiędzy nas dwoje czy troje.

To może być nierówna walka. I nie to, że się boję myszy.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz