środa, 24 kwietnia 2013

na szaro...

Wiosna wygląda już całkiem nieźle. Pełna pracy jest i tak dalej. I słoneczna.

No i w ogóle zmiany, zmiany, zmiany. W wolnej chwili zaprzyjaźniam się z małym kaskaderem i z trochę większą księżniczką. To ogromna nowość w moim życiu, ale całkiem przyjemna.

W ogóle sporo tych nowości, ale jakiś taki spokój przez to nastał. To pewnie z powodu natłoku wrażeń w moim życiu. Ja nie umiem żyć na niskich obrotach. Kolubryna umie, w końcu to diesel, dlatego właśnie dobrze się uzupełniamy.

W wiejskiej posiadłości zawitały też farby i pędzle i wałki. Bo pokój Królowej Śniegu przerabiam ostatecznie na szaro. A co! Za te wszystkie zimowe poranki, za te podmuchy arktycznego powietrza, za tę całą niesubordynację dotychczasową.

Ale ma szansę się odwdzięczyć. W końcu będzie sypialnią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz