niedziela, 14 maja 2017

w trybie niestandardowym...

Oficjalnie za sześć i pół godziny będę siedzieć w samolocie i odlatywać w nieznane. Wprawdzie mężczyzna z efektem "wow!" był w Kanadzie dwa lata temu, ale ze względu na jego topograficzny debilizm to dla obydwojga nas "nieznane" jest wciąż nieznane.

Oficjalnie jestem spakowana. Tak myślą wszyscy. A mnie nieoficjalnie nie chce się pakować, nie lubię tego robić wieczorem. Wolę tuż przed wylotem. I tak sobie czasem myślę, że jak się spakuję wieczorem, to rano odkryję, że wcale tych rzeczy nie chciałam ze sobą zabrać. I będę musiała się przepakowywać. Bez sensu.

Dlatego siedzę, piszę i rozśmieszam mężczyznę z efektem "wow!". Przed chwilę spojrzał na mnie jak na wariatkę. Nie wiem, czemu on się jeszcze dziwi, po tylu latach. Przecież ja standardowo działam w trybie niestandardowym.

Wywożę do Kanady polish cosmetics by zmiękczyć słynną na cały świat rycerynkę, polish birds and polish pony. Great pony to jousting.

Polish birds and polish pony sponsoruje Pani Zwierząt Wszelkiej Maści. Wrażenia podczas podróży sponsoruje mężczyzna z efektem "wow!".

2 komentarze: