sobota, 27 maja 2017

co nie?...

Wróciwszy z podróży mojego życia spod oka przyglądam się światu. Piękny jest, ale raczej piękniejszy tam, niż tu. Nie wiem, co ja tu jeszcze robię.

Staram się i korzystam z życia. Z każdej najmniejszej chwili. Chociaż przy okazji rozpływam się w obłoku kurzu, trochę się duszę i klaustrofobiczne mnie się teraz to wszystko, co zastałam wydaje. So much space, so many nice people, so many wild animals was there. I have to come back.

Nie wiem, jak ja teraz cokolwiek mogę zrobić, jakkolwiek jakikolwiek wcześniejszy plan zrealizować, skoro Wszechświat przede mną nowe możliwości postawił. Chciałaś to masz. Trzeba było uważać, o czym całe życie marzyłaś. No, śmieszny jest ten Wszechświat, co nie?

Przy okazji nadeszły w końcu kucykowe czasy, prawie trzyletnia Zu podjęła najlepszą w życiu decyzję. Po pierwsze siwe konie rulezz, tak uważa, a po drugie, ach nieważne, siwe konie rulezz!

A ja sobie znów tam w Kanadzie przypomniałam, że walkę to mam we krwi. Strzelając z łuku, w błękitnej kiecce, nagle się znowu w swojej rycerskiej zbroi* wyobraziłam. 

* gdzie moja zbroja, ja się pytam, mężczyzno z efektem "wow!"?!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz