wtorek, 2 maja 2017

to nie jest znowu taka prosta sztuczka...

Wczoraj Harpagan powiedział mi "o stara, jak to fajnie, że my do treningów z ziemi wracamy, mam tu coś dla ciebie, niech to będzie... no stęp... hiszpański". Ja oszalałam.

Tak więc wracamy do treningów pełną gębą i mkniemy z zawrotną prędkością! W sumie to nie wiadomo gdzie. Ale najważniejsze, że mamy niezły fun, bo stęp hiszpański to nie jest znowu taka prosta sztuczka, wymachiwania łapami to może pięciolatka pierwszego lepszego harpagana nauczyć. No, ale no hiszpański stęp? I to nie z mojej inicjatywy?

Bo to tak właśnie jest. Mężczyźni w moim życiu mnie coraz bardziej zadziwiają. Stawiasz na takim krzyżyk czy dwa, a on nie. Uparcie. Będę dla Ciebie lepszy / inteligentniejszy / wyższy / przystojniejszy, tylko daj mi szansę!

A mi w to graj. Ja nie narzekam, biorę.

Nawet mi się trafił dziś przypadkiem real hero, co z wiertarką będzie mi po domu biegał. Worek bokserski mi w końcu powiesi. Nareszcie! A wy, którzy nie powiesili, strzeżcie się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz