sobota, 16 lipca 2016

and then she said...

Myślę nad sensem bezsensu. Nad wolną wolą, a w międzyczasie znikam czas w momentach, w których myślałam, że nie zniknę go wcale. A jednak.

Jestem Panią Swoich Emocji, ale nie panuję nad klawiaturą, nic a nic. Nie trzeba było walczyć z ćmą. A nie! To nie tak.... Ćma zaatakowała mnie, ja zaatakowałam powietrze, alkohol zaatakował klawiaturę. Skąd alkohol w tej historii, nie wie nikt. Ot, wziął się znikąd.

Słucham Meli i odpływam w niebyt. Nie wolno mi się bać, wszystko ma swój czas. Mela wbrew pozorom jest racjonalna do bólu. I nie jest. No i ja też.

Może i wszystko ma swoje przyczyny i skutki wszystko ma, ale może ma i wszystko sens, a jednocześnie nie. Co za różnica, naprawdę żadna. Rożnicę to może mieć mieć dla Harpagana joust albo dressage, ostatnio dressage in plus, choć joust ciągle w cenie. This is really good horse, they said.

Zu said, że ma lat dwa and then she said szafa. Jesteśmy z niej dumni, choć zbuntowana jest, jak nie wiem co. Kucyk, no.

1 komentarz:

  1. "Myślę nad sensem bezsensu" - jak będziesz rozmyslać to sens będzie, i bezsens będzie i nijak nic konstruktywnego z tego rozmyślania nie będzie (wg mnie oczywiście;). Jak znikniesz te pojęcia, a zostawisz czysty bodziec to prawda się sama objawi (ta obiektywna co jej nie ma;).

    OdpowiedzUsuń