środa, 10 lipca 2013

weszliśmy na wyższy poziom...

Nie wiem czy tak było od zawsze, czy to może włości mnie jakoś zmieniły i zahartowały, ale odkryłam w sobie straszną rzecz. Otaczam się potworami.

Pomijam już mało delikatne harpagany, które nie patrzą pod nogi, chyba że pod ich odnóżami rozsypał się owies. I Baltazara Gąbkę, który wciąż patrzy na nogi, moje nogi. I chce na nich być i pod nimi i przed nimi i po nich skakać i na nich stać. Cały czas.

Pomijam też kolubrynę, bo jakby nie patrzeć na moje ostatnie doświadczenia, to tylko zwykły malutki krążownik szos. Na podwórku zadekował się tymczasem prawie trzy i pół tonowy potwór o łącznej, razem z ogonem, długości siedem metrów. I ja tym czymś straszę innych kierowców. I nie wiem czy ze mną jest wszystko w porządku, ale prowadząc to coś, mam ochotę na więcej. Znaczy następny będzie chyba tir.

Tymczasem z mężczyzną z efektem "wow!" weszliśmy na wyższy poziom naszej relacji. I kiedy mnie krew zalewa z jego powodu, jego zalewa z mojego powodu. Ja wściekle ciskam błyskawicami, on dla odmiany milknie na wieki.

Ja gestapo. On terrorysta. Będziemy mieli naprawdę cudowne dzieci!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz