piątek, 19 stycznia 2018

każde przeciw i każde za...

Wiesz już mój drogi czytelniku, że po burzy zawsze przychodzi cisza, a po deszczu przychodzi śnieg. Że u mnie nic nie jest na stałe, wszystko jest zmienne, a stagnacja to tylko puste słowo.

Uwielbiam więc zaczynać na nowo. Gdzieś w sobie ważę przez odpowiedni czas każde przeciw i każde za. Czasem trwa to sześć miesięcy, czasem rok, zazwyczaj jednak krótszy czas. Jakieś osiem. Sekund.

Nie zwykłam rzucać słów na wiatr, nie zwykłam niczego udawać, więc oficjalnie ogłaszam, jestem do wzięcia od zaraz. Od razu uprzedzam, nie szukam księcia. I nie konia. Ma być stały w uczuciach ten ktoś i nie dramatyzować. Nie czarnowidzieć i nie molestować. Ja dla niego i tak stanę na rzęsach.

Poproszę na początek wiadro szacunku oraz garstkę zaufania, ogromną ilość przestrzeni wokół siebie i swobodę w słowach do tego wszystkiego wyrażania.

Takie tam, wiesz, patrz, ja już Ciebie wymarzyłam sobie. Jeśli Ty zakochasz się we mnie, to może ja też zakocham się w Tobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz