zatańczymy...

  Wiosna przyszła raźno, nagle, jak nigdy prawie. Z przytupem. A ja? Zauroczyłam się w Tobie na nowo, na dziko, na zawsze. Bo mojej duszy dotknąłeś, ale ciało głaszczesz.

 Omiatasz mnie spojrzeniem, uśmiechasz szeroko. Ty też się zakochałeś, od nowa, na oko. Zrobimy to jeszcze nie raz. Pójdziemy za rękę, za nerkę, ze sobą. W las. Ja będę się przedzierać przez chaszcze, przez gęstwiny.

 Ty pójdziesz leśną drogą. Uroczy i niewinny. Ukradniesz dla mnie noc. I nic. I coś drobnego. Czy może niebieskiego? Niebo nad nami pomiędzy wierzchołkami sosen. I wiatru szum. Lub parę kropli dżdżu. To by naprawdę wiele znaczyło.

  Nie tańczyliśmy jeszcze w deszczu. Ale zatańczymy. Bo mnie masz. Masz mnie. I nic poza mną się już nie liczy. Nigdy naprawdę nie liczyło.

 Patrz na mnie, mów do mnie, kochaj niezwyczajnie. I trzymaj za serce. 

Trzymaj nieustannie.


P.S. Lepiej się czyta z tym w tle. Zatańczysz?

https://music.youtube.com/watch?v=OaZQd2Ka1d4&si=xOG4kaj4MPLpgUHH


 

 

Komentarze

Popularne posty