niedziela, 26 lutego 2017

długa prosta...

Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną, ponieważ I want it all and I want it now! Dlatego w moim życiu czasem od pomysłu do realizacji upływa zaledwie sekunda.

Zaplanowałam sobie dom. Zobaczyłam i go policzyłam. Każdy legar, okno i płytkę na podłodze. Wiem, ile kosztują fundamenty i sztachety z olchy. Wiem, że stajnię muszę mieć pod domem, ale nie za blisko, co by mnie Harpagany na tarasie nigdy z kawą nie widziały. Najpierw kawa, potem obowiązki.

Wiem, ile zwierząt będzie na podwórzu. Tak na oko sto dwadzieścia trzy. Wszystko, co nie zmieściło się w bloku swego czasu. Jastrząb na ten przykład. Baltazar kudłaty. Króliki i owce. Kozy i łosie. Nazbierało się tego swego czasu w strefie marzeń.

Pamiętacie tytuł mojej książki, którą kiedyś w końcu napiszę. Autobiografię. Blondynka na życiowym zakręcie. No więc przede mną długa prosta.

A mężczyzna z efektem "wow!" też wymyślił sobie tytuł. Ja, mężczyzna z efektem "wow!". Ciągle się zastanawiam, w jakiej on rzeczywistości żyje, bo na pewno nie żyje w mojej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz