piątek, 16 maja 2014

a może po prostu oryginalny?

Nie wiem, gdzie się podziewałam, byłam po prostu zajęta. Mężczyzną z efektem "wow" i wiciem gniazda. Chyba.

Lista życzeń, rzeczy ważnych i najważniejszych na szczęście zrobiła się już stosunkowo krótka, co dobrze wróży na niecałe dwa miesiące przed zakończeniem projektu "ciąża". Po drodze zdarzyło się kilka potknięć wprawdzie i ostatecznie gniazdo wijemy w dość osobliwy sposób, a może po prostu oryginalny?

Harpagany wyjechały na wakacje, Baltazar poszedł do pracy. Ja pracuję na pół etatu już, bo potrafię znienacka i bez powodu zasnąć nad klawiaturą, w najbardziej emocjonującym momencie.

Skrzynki na jabłka, których w moim życiu od jesieni jest pełno wypełniają stosunkowo ciekawą przestrzeń życiową. Gdzieś w połowie drogi do drzwi. Albo w połowie drogi dokądś, to znaczy tam gdzie z mężczyzną zmierzamy.

Osobiście to mi najbliżej w kierunku "kura domowa", dlatego gotuję, sprzątam i zajadle piorę. A ten z efektem, wściekle zapełnia mi pralkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz