jak zaczarowane...
Latałam dzisiaj po lesie jak sarna z udarem od słońca. A nie. One udar to w genach mają.
Nieświadome siebie sobie pokątnie brykają. Po łąkach, ugorach i między drzewami. Ich emocje są przecież drzewostanami.
Pasą się we mgle. Na trawie skupione. Wyskakują nagle. Nieziemsko zdziwione. Wpatrują w snop światła jak zaczarowane. Żyją na krawędzi. Ale biegną dalej.
Zwijają w młodniku sfilcowane ciała. Któraś patrzy mętnym wzrokiem w kierunku księżyca.
Zazdroszczę im lasu. Zazdroszczę też życia.
P.S. Lepiej się czyta z tym w tle:
https://music.youtube.com/watch?v=OYuhrvDLacM&si=x5IdO-VLvxMxYTjK
Komentarze
Prześlij komentarz